Fantastyczna faktura oddanego "przed chwilą" do użytku mostu autostradowego pod Grudziądzem
fot. Katarzyna Janikowska
tekst | Katarzyna Kowalska
Materiał Komitetu Obrony Betonu | kob@mostypolskie.pl
— Zdążysz na jutro dokończyć artykuł? — pyta Prezes KOB-u, Katarzyna Pierwsza.
— Na mur-beton — odpowiada Członek, Katarzyna Druga.
I to zasadniczo jedyne pozytywne skojarzenie, które przychodzi mi do głowy, kiedy próbuję przypomnieć sobie powiedzenia z betonem związane, a istniejące w języku polskim. Bo zaraz potem jest "beton", czyli człowiek, który ma trudności z przyswajaniem nowych informacji. Ba, nawet mieliśmy swojego czasu "partyjny beton" — określenie zdecydowanie pejoratywne. I Martyna Jakubowska śpiewała, że "w domach z betonu nie ma wolnej miłości". Że niby ta "betonowa dżungla", czyli osiedla z lat 70. temu pięknemu uczuciu nie służą... Nie lubimy betonu.
Nie lubimy go tak bardzo, że rozebraliśmy dworzec kolejowy w Katowicach. Bo brzydki. Byłam na tym dworcu dwa lata temu, błąkałam się w poszukiwaniu najpierw kas, potem toalety, a potem przyczółka dla palaczy, i wiele mogłabym o nim powiedzieć, ale na pewno nie, że "brzydki". Był zniszczony, fakt, ale miał swoje lata — budynek powstał w latach 1966—1972, ale projekt był już gotowy w 1959 r. Surowy żelbet w połączeniu z gładkim szkłem.
Określenie "surowy beton" (franc. béton brut) dało początek nowemu kierunkowi w architekturze — brutalizmowi. A sprawę rozpętał francuski architekt szwajcarskiego pochodzenia, Le Corbusier. Jak to bywa: zupełnie nieoczekiwanie. Na przekór sobie (bo w latach trzydziestych był oddanym modernistą), zaraz po wojnie, Le Corbusier zbudował budynek mieszkalny — ogromny i ascetyczny w formie. Ascetyczny miał być od początku, tyle że pierwotnie miała to być konstrukcja stalowa. Czasy były jednakowoż ciężkie, więc ze względów ekonomicznych zdecydowano się na beton. A kiedy zdjęto szalunki i oczom architekta ukazał się piękny beton w całej swojej surowej krasie, tak się nim zachwycił, że zrezygnował z tynkowania. Podobno na otwarciu budynku, tzw. Jednostki Marsylskiej, jej twórca powiedział: "Usterki rzucają się we wszystkich częściach tej budowli! Nie osłonięty beton ujawnia najmniejsze niedokładności połączenia desek, włókna i zgrubienia drewna, sęki itd. A czyż u mężczyzn i kobiet i nie widać zmarszczek i znamion, haczykowatych nosów, niezliczonych znaków szczególnych?"1
Cité Radieuse w Marsylii
fot. Dan Taison |
dreamstime.com
Krytyków brutalizm ma wielu, jednym z nich jest brytyjski książę Karol. Na jednym ze swoich wystąpień w 1987 r. powiedział, że nie ma wielkiej różnicy pomiędzy gruzem, jaki zostawiły po sobie naloty Luftwaffe, a budynkami projektowanymi przez "brutalnych" architektów brytyjskich, jak na przykład małżeństwo Petera i Alison Smithson2. Zaprojektowany przez nich w latach 1949—1954 budynek szkoły w Hunstanton, sztandarowy przykład architektury brutalistycznej, jest surowy, nieotynkowany, a konstrukcje stalowe i instalacje są wręcz wyeksponowane. Nie widziałam go, ale znam inny przykład brytyjskiego brutalizmu: Royal National Theatre w Londynie.